Jesienne spotkanie w ROZTOCZAŃSKIEJ WINNICY

Początek października, to tradycyjnie czas, kiedy podsumowuje się wakacje, wspomina, wymienia zdjęciami, snuje plany na przyszłość. W tym celu proponuję spotkanie i sympatyczny weekend na Roztoczu. To pewna nowość, bo jak dotąd spotkania takie odbywały się w Stasinie. Więc spróbujmy tej nowości. To może być nowa jakość, połączenie grzybobrania z winobraniem, grillowania z kajakowaniem, musztardy z kisielem, słowem prawdziwe San Francisco. 

Miejsce: Lipowiec na Roztoczu, niedaleko Zwierzyńca i Szczebrzeszyna, agroturystyka „Polana”, www.polana.info.pl. Te rejony dla niektórych są już znane, bo penetrowaliśmy je w czerwcu 2012 r. Miejsce jest ciekawe, bo to roztoczańska winnica. Na początku października następuje zbiór ostatnich owoców. Dojrzewa też winko z wcześniej zebranych odmian. No i oczywiście przewidziana jest degustacja poprzednich roczników.

Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie rozpalili grilla, co by usmażyć ser, może grzybka, może kawałek kiełbaski. Może chlebuś ze smalcem, może jakieś miejscowe przysmaki u gospodarzy. 

Czas: 3-5 październik.
Przyjazd zainteresowanego towarzystwa przewidywany jest w piątek po pracy. Od Lublina to jest 85 km, a czas przejazdu szacowany jest na 1,5 godziny. Zakładam, że zaczniemy się zjeżdżać między 18.00 i 19.00. Warto zdążyć jeszcze przed zmrokiem, bo i widoki ładne, i trafić łatwiej, i wieczór dłuższy. Kto pierwszy ten rozpala w kominku. kto ostatni, ten gasi światło. 

Program:
Piątek, 3 październik – wieczorny przyjazd i wspólne radosne powitanie.

Sobota – poranne (wczesnoranne??) wyjście na WIELKIE GRZYBOBRANIE. W drugiej części dnia jakiś rodzaj aktywności uzależniony od pogody, chęci i sił. Wokół nie brak malowniczych wąwozów, po których można się powłóczyć. Turystyka piesza zamiast rowerowej. Może być też wyprawa do Roztoczańskiego Parku Narodowego, lub spływ kajakowy Wieprzem, ale niekoniecznie. Równie dobre jest leżenie w hamaku. Będziemy to ustalać, jak będzie znany skład.
Na pewno będziemy szukali ładnych plenerów fotograficznych i świętego spokoju.

Trzeba pamiętać, że czas szybko mija, dzień nie za długi, więc zanim pospacerujemy, obejrzymy winnicę i najbliższą okolicę, coś upichcimy, to zrobi się wieczór. A wieczorem degustacja win i poczęstunek u gospodarzy.

W niedzielę rozstanie z kwaterą, ale bez pośpiechu. Nastąpić może wyjazd np. do Szczebrzeszyna, albo do Zwierzyńca i spacer na Bukową Górę, albo jeszcze lepiej - odkrywanie miejsc nie znanych z okładek przewodników.  

Do dyspozycji dwa domy, które łącznie pomieszczą 25 - 30 osób.
Dom „Polana” to 5 pokoi, 2 kuchnie, 2 łazienki, 2 tarasy, salon z kominkiem.
Dom „Na skarpie” to 4 pokoje, salon z kominkiem, aneks kuchenny, 3 tarasy.
Jest świetlica do biesiadowania, stół do ping ponga, boisko do siatkówki. 

Koszt: Koszty z którymi trzeba się liczyć to 100 zł / os. (bez różnicowania dorosły czy dziecko, dzieci do 7 lat 70 zł).
Zmieszczą się w tym dwa noclegi + sobotni wieczorny poczęstunek z degustacją win i miejscowych przysmaków + nasze korzystanie z całej infrastruktury.
Zastanowimy się jeszcze nad zamówieniem niedzielnego śniadania. Pozostałe posiłki we własnym zakresie w oparciu o dostępne kuchnie, grille, ogniska. 

Zgłoszenia do 26 września.  

Żeby napić się wina w winnicy i wycisnąć moszcz bosą nogą ludzie jadą za granicę. A tu proszę, wystarczy na Roztocze. Takiej okazji nie można przegapić. A na dodatek to będzie prawie pełnia księżyca, a więc pogoda powinna być (jakaś) i grzyby też.
Jest też aspekt edukacyjny. Okazja, aby uświadamiać dzieciom, które grzyby są jadalne, a które mają inne przeznaczenie i lepiej ich nie ruszać, jeśli chce się „żywym dożyć do śmierci”. Pokażemy jak się robi wino i z czego można napędzić alkohol. Niech się młodzieży rozszerza horyzont ! 

Do zobaczenia.
J.K. 

Złota myśl na dziś:

nic się nie zmienia
od na dupie siedzenia